You are hereKaplica

Kaplica

  • warning: realpath() [function.realpath]: open_basedir restriction in effect. File(/home/tmp) is not within the allowed path(s): (/home/temeszow/:/opt/lsws/share) in /home/temeszow/domains/temeszow.pl/public_html/includes/file.inc on line 190.
  • warning: realpath() [function.realpath]: open_basedir restriction in effect. File(/home/tmp) is not within the allowed path(s): (/home/temeszow/:/opt/lsws/share) in /home/temeszow/domains/temeszow.pl/public_html/includes/file.inc on line 190.

Pełniąca rolę kościoła dojazdowego, niewielka kaplica wchodziła kiedyś w skład kompleksu zabudowań dworskich. Służyła właścicielowi dwor i jego rodzinie. Później zaczęła służyć wszystkim mieszkańcom wioski, stając się kościołem dojazdowym. Patronką kaplicy w Temeszowie jest Matka Boża Ostrobramska. Kaplica jest drewniana, kryta blachą, z wieżyczką na sygnaturkę. Pierwotnie była lepiona gliną w środku i na zewnątrz. Wewnątrz była drewniana podłoga. Używana a nieremontowana przez dłuższy czas, pod koniec lat sześćdziesiątych wyraźnie zaczęła chylić się ku upadkowi. Problem stanowiły wiecznie osypujące się ściany. Remont stał się koniecznością. Pracującemu w parafii Dydnia, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, księdzu Ireneuszowi Folcikowi udało się zmobilizować mieszkańców. Przystąpiono do remontu. Zapał był ogromny i nie był to zapał słomiany. Kaplica została oszalowana. Wnętrze otynkowano. Położyło to kres lepieniu i ciągłemu malowaniu. Dookoła ścian zrobiono drewnianą lamperię. Odremontowano ołtarz, pomalowano konfesjonał. Zakupiono nowe żyrandole. Nie szczędzono sił ani czasu. Któregoś dnia mieszkańcy ze zdziwieniem dowiedzieli się, że oto kaplica, którą z takim zapałem remontują jest obiektem zabytkowym i na każdą dalszą pracę potrzebna jest zgoda odpowiednich władz. Oznajmiała o tym tablica, która pojawiła się na ścianie, i która znajduje się tam do dziś. Co zadecydowało o uznaniu kaplicy za obiekt zabytkowy? Trudno powiedzieć. Najprawdopodobniej wystarczył fakt, że była stara. Wydaje się, że ani sam budynek, ani wyposażenie wnętrza, wartości jako zabytek nie przedstawiają. Zabytkowy może być jedynie krzyż procesyjny, pochodzący z XIX wieku. Duża część wyposażenia pochodzi z lat siedemdziesiątych. Droga Krzyżowa, obrazy wiszące po bokach ołtarza, ołtarz przy którym teraz sprawuje się Msze św., lichtarze, szafka – wszystko zakupiono współcześnie. Może jeszcze wiszący nad drzwiami obraz św. Marii Magdaleny przedstawia jakąś wartość zabytkową, ale ten też pojawił się w kaplicy niedawno. Pomimo, iż tak, jak wspomniane było wcześniej, na każdą pracę potrzebna była zgoda, jakoś udało się kaplicę ogrodzić, przed wejściem położyć betonową nawierzchnię a w środku zrobić posadzkę. Bardzo skromne wymiary świątyni sprawiały, że część wiernych tłoczyła się w środku, reszta stała „pod chmurką”. Aby zapewnić tym osobom częściową ochronę, przynajmniej przed opadami, postanowiono zrobić niewielki daszek. I na ten właśnie daszek, za żadne skarby nie chciano wydać zgody. Podobno żadna adaptacja cerkwi na świątynie rzymskokatolickie w innych wioskach parafii nie przysporzyła tylu trudności i nie napotkała takiego oporu jak ów daszek w Temeszowie. Przemówił dopiero argument, że daszek jest potrzebny dla ochrony zabytkowych drzwi i w końcu udało się go zrobić. W pracach remontowych przy kaplicy bardzo pomagał pracujący kiedyś w Dydni ksiądz Stanisław Baran. To on przejął po księdzu Folciku pałeczkę i kierował pracami. Trudno nie wymieniać tych księży, ich zasługi dla wsi i kaplicy są nie do podważenia. Do dziś mieszkańcy wspominają ich z wielką wdzięcznością. W pięćdziesiątą rocznicę spalenia wioski, na ścianie zawisła pamiątkowa tablica upamiętniająca tę tragedię. Tablica wspomina ośmiu mieszkańców, którzy stracili wtedy życie. Wśród nich był ksiądz Józef Skrabalak. Był to ostatni, pochodzący z Temeszowa kapłan. Od czasów księdza Skrabalaka w żadnym Temeszowiaku nie odezwało się powołanie do kapłaństwa–niestety.

W latach późniejszych zostały zrobione jeszcze inne drobne remonty. Poprawiano przewody elektryczne, założono nagłośnienie. Malowano ściany, kupowano szaty liturgiczne. W okresie Bożego Narodzenia pojawia się zrobiona przez jednego z mieszkańców, niewielka szopka.

W tej chwili wieś przymierza się do budowy nowego kościoła. Takiego , który zapewniłby wszystkim dobre warunki do modlitwy. Jak z tym będzie? Czas pokaże.